Celebracje.pl

… strona dla miłośników świętowania z okazji lub bez :)

Rodzinny kompromis, czyli prawdopodobnie najlepsze śliwkowe odkrycie sezonu 20/10/2012

Pójście na kompromis ma to do siebie, że zwykle żadna ze stron nie jest do końca zadowolona z tego, co dostała. Cóż, nie w mojej rodzinie, szczególnie, jeśli mówimy o jedzeniu. Dlatego tak trudno wyciągnąć od nas precyzyjny przepis na bigos – każdy po cichu coś do niego dodaje i w ten sposób efekt jest zawsze nieprzewidywalny (choć za każdym razem bigos jest coraz lepszy). Do kompromisów podchodzimy kreatywnie.

Temat na dziś: ciasto dla polskich przyjaciół z Kanady.
Tata: zrób coś ze śliwkami!
Mama: tylko zrób wreszcie coś prostego, dziecko…
Ja: wiem! Skarmelizuję coś prostego! I będą śliwki!

I wyszło, co wyszło, czyli prawdopodobnie najlepsze śliwkowe ciasto, ze specjalną dedykacją dla naszych przyjaciół z Saskatoon!

tarta z karmelizowanymi śliwkami, kremem waniliowym i sosem karmelowym

kruchy spód do tarty

250 g mąki pszennej
180 g miękkiego solonego masła
100 g przesianego cukru pudru
2 żółtka

mąkę, pokrojone w kostkę masło i cukier puder wyrabiamy szybko dodając żółtka aż uzyskamy gładkie ciasto; rozwałkowujemy na grubość ok. 5 mm, przekładamy do formy do pieczenia, nakłuwamy widelcem w kilku miejscach, odstawiamy do zamrażalnika na pół godziny; rozgrzewamy piekarnik do temp. 180-190 st C (termoobieg), wyjmujemy ciasto z zamrażalnika, przykrywamy papierem do pieczenia, wsypujemy na papier suszoną fasolę / surowy ryż / groch, wstawiamy do piekarnika na 15 minut; po kwadransie wyjmujemy papier z fasolą, pieczemy kolejne 10 minut aż ciasto będzie złote, studzimy.

krem waniliowy (crème pâtissière, mój niezawodny przepis z Laduree)

laska wanilii
400 ml pełnego mleka
4 żółtka
80 g drobnego cukru
30 g skrobii kukurydzianej (Maizena)
25g masła (+ 50 g)

wanilię rozcinamy, wydrążamy ziarenka, wszystko wkładamy do garnka i gotujemy z mlekiem; w tym czasie miskujemy dokładnie żółtka, cukier i skrobię tak, aby cukier dokładnie się rozpuścił; zagotowane mleko wlewamy ostrożnie do masy mieszając energicznie, a gdy wszystko się połączy – przelewamy do garnka, gotujemy i cały czas mieszając doprowadzamy do zgęstnienia; przykrywamy ściśle folią spożywczą, odstawiamy na 10 minut, dodajemy 25 g masła dokładnie mieszając, ponownie przykrywamy i chłodzimy; do schłodzonego kremu wmiksowujemy kolejne 50 g miękkiego masła, przekładamy do rękawa cukierniczego, odstawiamy do lodówki;


śliwki w karmelu i sos karmelowy

30 małych śliwek, bez pestek, przekrojonych na pół
pół szklanki cukru
duża łyżka masła
szczypta soli
łyżka wody
mielony cynamon (opcjonalnie do sosu)

na patelni rozpuszczamy masło, dodajemy cukier, sól i wodę, mieszamy tak, aby cukier wchłonął cały płyn, podgrzewamy, aż całość zacznie intensywnie pachnieć i zamieniać się w jasnobursztynowy karmel, dodajemy śliwki, mieszamy delikatnie tak, aby karmel pokrył śliwki nie uszkadzając ich – śliwki powinny zachować fason; od razu zdejmujemy patelnię z ognia, ostawiamy do ostygnięcia nie mieszając już więcej;

tartę wypełniamy kremem waniliowym, układamy śliwki skórkami do dołu; robimy sos karmelowy: pozostały na patelni karmel z sokiem śliwkowym (wrzucone na gorący karmel owoce puściły sok) podgrzewamy mieszając aż cząstki karmelu rozpuszczą się w płynie, a całość zgęstnieje, możemy dodać cynamon; gorącym jeszcze sosem polewamy delikatnie tartę. Przechowujemy w lodówce aż do podania.

Et voila, pyszny ten kompromis!

 

Jesienne macarons, czyli słoneczne maleństwa z kremem z pieczonej dyni 14/10/2012

… historię wielkiej dyni już znacie: część utopiłam w zupie, a co zrobić z resztą? Nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała stworzyć dyniowej wersji makaroników! Przy okazji wpadłam na pomysł, jak zamienić dosyć mdłą z natury dynię w korzenną pyszność. 2 kilo umytej, wydrążonej i obranej ze skóry dyni pokroiłam w duże kawałki, ułożyłam na blasze do pieczenia, posypałam odrobiną cukru i wiórkami masła, upiekłam, potem przełożyłam do garnka, dodałam do smaku przyprawy korzennej (tym razem przyprawy do szarlotki), cukru i soku z cytryny, gotowałam aż odparował prawie cały sok, wystudziłam, zblendowałam i voila, mam gładki mus z dyni. A potem udało mi się stworzyć najpyszniejszy krem z dyni, jaki jadłam w życiu! Znakomicie sprawdził się do jesiennych makaroników, ale myślę, że mogłabym nim również przełożyć tort, albo wypełnić nim tarteletki z karmelizowanymi gruszkami lub jabłkami.

Przepis bazowy na macarons znajdziecie tu. Tym razem jednak dodałam pomarańczowy barwnik i skróciłam proces mieszania (macaronage), żeby każdy makaronik miał mały wicherek na czubku – w ten sposób moje dyniowe makaroniki wyglądały jak małe dynie.

Krem z pieczonej dyni z białą czekoladą

250 g białej czekolady, drobno pokrojonej
3 łyżki śmietany kremówki
2/3 szklanki musu dyniowego (jw)
jeśli użyjesz zwykłego przecieru z dyni, dodaj również ok 2 łyżeczki przyprawy korzennej (do szarlotki lub do piernika) oraz 2-3 łyżeczki cukru
100 g miękkiego masła

Mus z dyni, kremówkę i ewentualnie przyprawy podgrzej w garnuszku, aż całość zacznie bulgotać. Zdejmij z ognia i dodaj czekoladę, mieszaj, aż wszystko połączy się w gładką masę. Odstaw do ostygnięcia, przełóż do zamrażalnika na pół godziny. Dobrze schłodzoną masę ubij mikserem aż będzie gładka i powróci do temperatury pokojowej, wmiksuj miękkie masło. Najlepiej wypełniać skorupki makaronikowe kremem zaraz po przygotowaniu lub lekko schłodzonym (krem w lodówce mocno tężeje).

A potem już tylko… mmmmmm!