Pierwszy mróz… czyli pierwsze mroźne pierniczki w tym roku!

  Wiem, wiem, jestem w tym roku wyjątkowo niecierpliwa i z przygotowaniem ciasta na pierniczki po prostu nie mogłam czekać do 11 listopada tym bardziej, że co roku pierników robię coraz więcej i więcej. Z czasem piernikowanie stało się poważnym logistycznym przedsięwzięciem, równie starannie zaplanowanym, co artystycznym. Ciasto powstało z mojego niezawodnego przepisu, teraz spokojnie…

Słodko słony karnawał, czyli… zaczynamy Nowy Rok z przytupem!

W dzieciństwie karnawał kojarzył mi się z trzema terminami: szkolnym balem, faworkami i moimi urodzinami. To pierwsze otwierało sezon na swawole i pyszności, drugie było hitem moich rodziców od grudnia do lutego, a ostatnie definitywnie zamykało karnawał ocierając się czasem o Wielki Post. Teraz najważniejszym karnawałowym wydarzeniem jest Balonowanie Noworocznych Życzeń, o czym już pisałam…

Żurawiny, choinka i śliwki, czyli… w co opatulić zimowy stół na święta

W tym roku święta były mało zimowe, ale postanowiłam udawać, że za oknem trzeszczy mróz i leżą tony śniegu. Takie założenie wymaga ocieplenia gniazda dużą ilością świątecznych kolorów! Lubię te świąteczne i ponadczasowe standardy kolorystyczne, czyli złoto, czerwień i zieleń, ale tym razem złoto zastąpiłam śliwkowym fioletem. Dla mnie to kolor równie dystyngowany co złoto….

Menu na miarę Europy, czyli polsko-włosko-francuska integracja

Moja dzisiejsza bohaterka, Iga, to radosna, energetyczna i słodka dziewczyna – jak… truskawki, które uwielbia i lato, na które czekamy z niecierpliwością! Iga dzieli przytulne, kolorowe mieszkanie z równie kolorowym towarzystwem – zakochanym bez pamięci Włochem, charakterną Góralką oraz entuzjastycznym Francuzem. Postanowiłyśmy przygotować imprezę prawdziwie integracyjną. Tematem przewodnim oprawy stołu było lato, truskawki oraz bita…

Nowy Jork z widokiem na Warszawę, czyli o Borgia Cafe & Bakery na Francuskiej

Pierwsza słoneczna niedziela w tym roku zapełniła Francuską zimowymi kanapowcami! Wszyscy wyszli zobaczyć, co tak świeci z góry na zmarzniętą Saską Kępę. Patrzenie prosto w słońce nie jest zdrowe, a w nóżki zimno, więc idziemy na kawę! Borgia Cafe & Bakery umiejscowiła się tuż nad lodowym Akwarium. Już przed wejściem stoi romantyczna latarenka, która sugeruje,…

Poskromienie złośnicy, czyli kaczka w czerwonym winie z kasztanowym ragoût

W oryginalnej wersji, która od zawsze występowała na naszym niedzielnym stole, to proste danie nazywaliśmy „Kaczką z  kasztanami bez kasztanów”. Kiedyś nie łatwo było o kasztany, więc zwykle ograniczaliśmy się do kaczki i kwaśnych jabłek,  ale zapewniam, że warto dorzucić kasztany, bo nadają ragoût lekko słodki smak. Jeśli ktokolwiek boi się eksperymentów z kaczką, która…

Kozi ser w kopercie, czyli moja interpretacja chèvre chaud

Kozi ser na gorąco to jedna z najbardziej klasycznych francuskich przystawek. Zwykle podawany jest najprościej: na sałacie z chrupiącą bagietką lub na toście. Moja ulubiona wersja jest bogatsza i bardzo aromatyczna: ser (roladę) zawijam w wędzony boczek, a tradycyjny winegret wzmacniam octem balsamicznym i malinami. W opcji letniej do sosu i sałatki dorzucam truskawki i…

Prawie jak w Alpach, czyli jak w kwadrans przenieść się w góry za pomocą fondue

Błyskawiczny przepis na moje ulubione fondue serowe udostępniam nieprzypadkowo dziś. Prawdopodobnie na liście Waszych noworocznych postanowień widnieje pozycja „zrzucić parę kilo”, opcjonalnie „wskoczyć w maturalny garnitur” lub „zmieścić się w tycie spodenki narciarskie”. Nie podejrzewam, że będziecie dla siebie tacy niewyrozumiali, żeby zaczynać dietę 1 stycznia! Umówimy się, że do końca noworocznego tygodnia dajemy sobie…

Pierrrrnikowo, czyli czas piec, pakować i obdarowywać!

W mojej bajce święta zaczynają się w okolicach 11 listopada, kiedy zabieram się za ciasto na pierniki. Niezawodny sposób na jesienną chandrę to zatopić łapki w ciepłym cieście i wypełnić dom zapachem korzeni. Pół godziny mieszania, kilka tygodni cierpliwości i można piec przez cały grudzień. Kolorowy lukier, cukrowe perełki, parę bezsennych nocy, wreszcie kolędowanie po…

Mamma Mia… czyli u mamusi na Berezyńskiej

… nie, to nie ja zostałam mamuśką, choć od kilku lat mieszkam na Berezyńskiej i karmię stale rosnącą gromadkę z parteru. Na palcach jednej ręki mogę policzyć miejsca na Saskiej Kępie, w których naprawdę lubię jeść, wliczając własną kuchnię. Nie chodzi mi o samo jedzenie, ale też o ludzi, stół, krzesła i wszystko wokół. Jak…

Macarons chez Ladurée, czyli jak grzeszyć, to tylko w niebie…

Krecim zwyczajem wynurzam się z metra na Charles de Gaulle – Etoile. Kolorowy tłum turystów kieruje się prosto na Łuk Triumfalny, a ja przechodzę na drugą stronę Pól Elizejskich i biegnę w stronę Concorde. Nie idę, biegnę! I chociaż rano ledwo zwlokłam się z łóżka, tych siedemset metrów przebiegam bez zadyszki. Grunt to motywacja –…

Gdzie czas stoi w miejscu, a herbata nigdy nie stygnie…

… czyli jesienny brunch w Mariage Frères   Paryż. Moja pierwsza myśl? Mariage Frères, czyli źródło mojej paryskiej energii. Przynajmniej raz w roku, dzięki moim przyjaciołom, ładuję tu baterie na kolejny rok. Od tego miejsca zaczyna się moja krecia wędrówka od jednej stacji metra do drugiej. Mariage Frères to nie tylko najsławniejsza francuska marka herbaciana…