Celebracje.pl

… strona dla miłośników świętowania z okazji lub bez :)

Pistacje, migdały i wszystkie kolory tęczy, czyli… miłości do macarons ciąg dalszy! 05/02/2012

Nie, nie przeszło. Właściwie można powiedzieć, że to stan przewlekły, który pogłębia się z każdym kolejnym wypiekiem. Mowa oczywiście o mojej miłości do macarons. Z radością stwierdzam, że tam, gdzie się pojawiają (a ostatnio chodzą ze mną na każdą imprezę) budzą uśmiech i powodują niekontrolowany atak wilczego głodu. Tym razem przedstawiam kolekcję Tatemono wiosna-lato 2012 – te cztery wesołe modele powstały dla mojej zaprzyjaźnionej pracowni architektonicznej. Kolory – nieprzypadkowe – nawiązują do Tatemono Wall, który zdobi jedną ze ścian pracowni.


Makaronikowa tradycja nakazuje dobierać kolory skorupek do ich wnętrza, czyli czekoladowe są zwykle brązowe, waniliowe – w kolorze ecru, malinowe i truskawkowe – w kolorze różowym, pistacjowe – zielone itd. Smaki moich macarons postanowiłam jednak zakamuflować i w ten sposób powstały takie cuda…

macarons fuksjowe z kremem pomarańczowym

macarons pomarańczowe z kremem z różowych grejpfrutów

macarons zielone z kremem czekoladowym

… i macarons fiołkowe z kremem pistacjowym

Przepis podstawowy na macarons opisałam tu (ja zwykle robię macarons z drugiego przepisu – na bezie francuskiej).

Krem pomarańczowy to nic innego, jak serek mascarpone wymieszany z kilkoma łyżkami śmietany kremówki, cukrem pudrem i skórką startą z połowy pomarańczy – najprostszy na świecie. Robiąc go do nadziania macarons trzeba jedynie pamiętać o tym, aby jego konsystencja była dosyć gęsta.

Krem z różowych grejpfrutów to od teraz mój ulubiony krem cytrusowy – słodko gorzki, lekki, idealny do bardzo słodkich wypieków – nie tylko do macarons, ale też jako krem do tart owocowych, tarteletek lub do nadziania ciasta ptysiowego. To zmodyfikowana wersja wszechmogącego kremu patissiere, a do nadziania 16 macarons potrzebujemy:

1 owoc grejpfruta
160 ml mleka
1 żółtko
20 g mąki pszennej
30 g miękkiego masła
100 g serka mascarpone

Mleko zagotować ze skórką z połowy grejpfruta (wcześniej oczywiście trzeba ją sparzyć); pozostałą część skórki zetrzeć na tarce o małych oczkach, odłożyć. W misce zmiksować żółtko z mąką i cukrem (można dodać 2-3 łyżki chłodnego mleka, żeby łatwiej było miksować); z gorącego mleka usunąć skórkę, miksując masę wlewać powoli gorące mleko; całość przelać znów do garnka i postawić na ogniu, doprowadzić do zgęstnienia cały czas mieszając;
przykryć folią spożywczą, odstawić w chłodne miejsce na 10 minut, po czym wmiksować miękkie masło i startą skórkę z grejpfruta (dodać według smaku, mniej lub więcej); odstawić do całkowitego schłodzenia pod przykryciem. Dodam, że w gruncie rzeczy jestem bardzo wdzięczna za tegoroczne mrozy, bo dzięki nim gotowanie stało się błyskawiczne…
Schłodzony krem miksujemy z chłodnym mascarpone i ewentualnie barwnikiem spożywczym (u mnie fuksja).

Krem czekoladowy, a dokładnie ganache zrobiłam tym razem z czekolady mlecznej, białej i ciemniej z dodatkiem ziarenek kawy – dokładnie tak, jak poprzedni (przepis).

Krem pistacjowy planowałam zrobić z creme patissiere, przy użyciu masy pistacjowej. Jest bardzo prosta do zrobienia, podobna do praliny (przepis), a odkąd znajdzie się w lodówce, znajdzie się również mnóstwo pomysłów na jej wykorzystanie – przede wszystkim do kremów (pyyyyyszna tarta z kremem pistacjowym i truskawkami), macarons (no ba!) i do robienia trufli, czekoladek oraz innych pyszności. Słowem: niezastąpiona! Tak, jak w przypadku praliny (masy pralinowej), trudno znaleźć ją w polskich sklepach, łatwiej kupić niesolone pistacje i zrobić samemu. Potem można ją przechowywać w lodówce przez kilka miesięcy w szczelnym naczyniu.

Masa pistacjowa (pate de pistaches, do kremów i czekoladek)

200 g obranych i pozbawionych skórki niesolonych pistacji
50 ml wody
130 g cukru
80 g mąki migdałowej
3-4 łyżki oleju (arachidowego lub roślinnego)
aromat migdałowy

Pistacje wysypać na wyłożoną papierem do pieczenia blachę i prażyć 10 minut w piekarniku nagrzanym do 150 st C.
Z wody i cukru zrobić syrop, gotować aż syrop zagęści się i osiągnie temperaturę 120 st C.
Przelać na uprażone orzechy, ostawić do ostygnięcia na 10 minut;
Pistacje z syropem zmiksować na gęstą masę (w malakserze), dodając kilka kropelek aromatu i olej (jeśli masa jest za gęsta; powinny wystarczyć 2-3 łyżki), gładką masę przełożyć do miski i wymieszać z mąką migdałową. Masa, zgodnie z tym przepisem, powinna mieć konsystencję marcepanową. Zagnieść masę, owinąć w folię spożywczą i przełożyć do szczelnego naczynia, przechowywać w lodówce.

Do moich lawendowych macarons zrobiłam  jednak błyskawiczny krem pistacjowy (na zrobienie wszystkich czterech kremów miałam… ehm… godzinę), ale jest naprawdę pyszny i prosty.

Krem pistacjowy do macarons:

100 g białej czekolady
50 g masy pistacjowej
30 g śmietanki kremówki

Czekoladę pokroić w drobne kawałki, zalać śmietanką i rozpuścić w kąpieli wodnej mieszając od czasu do czasu; całość połączyć z masą pistacjową, przełożyć do lodówki, aby zgęstniała przed nadziewaniem do konsystencji np Nutelli. Do kremu dodałam odrobinę barwnika spożywczego, ale po to, żeby efekt był bardziej dramatyczny – krem i tak jest naturalnie zielony.


I tak sobie myślę… co dalej, co dalej z tymi pistacjami?

 

8 Responses to “Pistacje, migdały i wszystkie kolory tęczy, czyli… miłości do macarons ciąg dalszy!”

  1. Jswm Says:

    odlotowe kolory !
    zapisuję masę pistacjową do wypróbowania🙂

  2. Przepiękne!! te kolory! super – piękne zdjęcia! zakochałam się:)

  3. […] 500 ml pełnego mleka 3 żółtka 125 g drobnego cukru 60 g skrobi kukurydzianej (Maizena) 200 g miękkiego masła 125 g masy pistacjowej (mój przepis tu) […]

  4. Ania Says:

    Makarons wyglądają bardzo apetycznie🙂 Zamierzam je zrobić…co z tego wyjdzie zobaczymy. Mam pytanko odnośnie kremu pomarańczowego…jakie są proporcje składników? Byłabym wdzięczna🙂

    • Ola Says:

      Krem z mascarpone zawsze robię „na oko” w zależności od tego, do czego będę go używać. Do makaroników krem powinien być dość gęsty, więc do jednego opakowania mascarpone (250 g), użyłabym 3-4 łyżek śmietanki kremówki, skórkę startą z połowy pomarańczy, ewentualnie barwnik – w końcu to makaroniki – i tyle cukru pudru, żeby krem nie był zbyt słodki – ok 3 łyżek, do smaku. Trzymam kciuki za eksperymenty!

      • Ania Says:

        Dziękuję🙂 udały mi się za drugim razem. Za pierwszym się spiekły o falbance nie wspomnę😦 ale już wyszły z kremem truskawkowym. Trochę każdy w inną stronę😉 ale to kwestia czasu…grunt, że falbanka jest🙂 mój piec niestety piecze jak „szalony”-wystarczy 8min przy 150st a potem już się przypalają. Dzięki za przepis i za kremy. Nie mam tylko cierpliwości do pâte pralinée i jak to zemleć, żeby krem otrzymać. Ach, ważne, że macarons są🙂

      • Ola Says:

        Ach, te piekarniki! Każdy jest inny, prawda? Powiem szczerze – ufam tylko własnemu, po latach doszliśmy do takiego porozumienia, że w żadnym innym nie lubię piec. Cieszę sie, ze wyszły😉
        A co do praliny – jest naprawdę prosta! Po prostu miksujesz tak długo, aż konsystencją będzie przypominać masło orzechowe – grunt to odpowiedni sprzęt (ja mam maleńki malakser Moulinex – w mojej rodzinie każdy go ma; to nie reklama, moj ma chyba z 12 lat i nawet nie wiem, czy nadal go produkują; obawialabym się używać do praliny młyna do kawy lub blendera. Musisz mieć dobre ostrze i mooooc :-))

  5. Ania Says:

    No właśnie a ja nie wiem czy moc jest z moim rozdrabniaczem wystarczająca. Dam sobie czas i zrobię podejście raz jeszcze ale z lepszym sprzętem🙂 planuję zrobić je [makaroniki oczywiście ;)] z kremem gruszkowym, pomarańczowym [ten od słodkich tarteletek tylko bez maku- idealny do nich mniam :P] i z różowych grejpfrutów…choć nie wiek ile cukru do ostatniego tam dodać? podpowiedź mile widziana😀

    Naprawdę mnie wzięło na te macarons. Strasznie uzależniające🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s