Celebracje.pl

… strona dla miłośników świętowania z okazji lub bez :)

Menu na miarę los amigos, czyli meksykańskie imieniny 03/05/2011

… kolejna niespodzianka, tym razem imieninowa! Uwielbiam robić niespodzianki tym bardziej, jeśli w przygotowaniu przyjęcia pomagają dzieci. Dziś moja bohaterka, Dorota, postanowiła zaskoczyć swojego męża – a w kuchni towarzyszył nam ich synek, Krzyś. Trzylatek w kuchni? Jasne! Uwierzcie mi, zawsze znajdzie się tu coś stosownego do wieku i małych rączek, a przygotowanie jedzenia przez dziecko jest gwarancją, że maluch później zje wszystko bez filozofowania.

Marek, dzisiejszy solenizant, lubi kuchnię meksykańską, choć nie często ma okazję spróbować jej domowej wersji.

Kolację rozpoczęłyśmy od kremu z pieczonej papryki z salsą serową

Zwykle po upieczeniu papryki zdejmujemy przypieczoną skórkę – w tej zupie zawsze ją zostawiam, dzięki temu krem ma wyraźny smak grillowanych warzyw. Bazowy przepis za każdym razem modyfikuję, dodając np odrobinę harissy (pasty z papryki) lub inne grillowane warzywa (cukinię, bakłażany itp).

Krem z pieczonej papryki
z salsą serową

3 czerwone papryki
1 bułka grahamka
szklanka wywaru drobiowego lub warzywnego
cebula
3 ząbki czosnku
2 puszki pomidorów z sokiem
papryczka chili, lub suszone chili w płatkach
100 g cheddara
100 ml śmietanki 36%
kmin rzymski
sól, pieprz
oliwa

3 czerwone papryki kroimy na ósemki wydrążając gniazda nasienne, skrapiamy oliwą i wstawiamy do gorącego piekarnika na kwadrans do dwudziestu minut. Powinny w tym czasie zmięknąć, a skórka lekko sczernieje – nie usuwamy skórki – posmak grillowanej papryki to serce tej zupy!
Kroimy w kostkę bułkę grahamkę i zalewamy szklanką wywaru warzywnego lub drobiowego.
Wlewamy do garnka chlust oliwy, na której podsmażamy drobno krojoną cebulę i dwa-trzy ząbki czosnku, aż wszystko zacznie intensywnie pachnieć i nieco się zeszkli. Dorzucamy naszą pieczoną paprykę, puszkę pomidorów razem z sokiem, namoczoną grahamkę razem z wywarem; miksujemy blenderem na gładką masę, możemy dolać wywaru, jeśli zupa jest za gęsta; na koniec doprawiamy solą, czarnym pieprzem, suszonym chili, ewentualnie odrobiną cukru;
100-150 g sera żółtego np cheddara ścieramy na tarce, wrzucamy do garnka, zalewamy śmietaną kremówką (30-36%) w równych proporcjach do sera; stawiamy na małym ogniu i mieszając doprowadzamy do powstania serowej salsy; możemy doprawić odrobiną ostrej papryki lub kminu;
Gorącą zupę przelewamy do misek, a środek każdej porcji dekorujemy łyżką serowej salsy.

Po zupie czas na tex-meksykański klasyk, czyli chili con carne. Robiąc chili trzeba pamiętać, że to nie carne con chili, a chili con carne: w potrawie powinno zachować się odpowiednie proporcje fasoli do mięsa (mięsa nie powinno być więcej niż fasoli). Zwykle podaję je z domowymi tortillami lub w tej wersji – z muffinami kukurydzianymi.

Chili con carne

500 g mielonej wołowiny
500 g czerwonej fasoli, ugotowanej (lub z puszki)
2 puszki pomidorów krojonych
2 duże cebule
4-6 ząbków czosnku
papryczka chili, świeża i suszona
czerwona papryka
suszone oregano
kumin (kmin rzymski)
kakao
papryka suszona (słodka lub wędzona)
oliwa

Na dużej patelni lub garnku o grubym dnie podgrzewamy kilka łyżek oliwy; kiedy będzie już gorąca, wrzucamy drobno krojoną papryczkę chili (ilość według upodobania i wytrzymałości konsumentów!), łyżeczkę kminu rzymskiego i łyżeczkę słodkiej papryki; podsmażamy chwilę aż poczujemy radosny zapach Meksyku w powietrzu, dorzucamy drobno krojone dwie duże cebule, kilka ząbków czosnku (krojonych w cienkie plasterki lub w drobną kosteczkę) oraz czerwoną paprykę pokrojoną w drobną kostkę; kiedy warzywa zmiękną dorzucamy pół kilo mielonej wołowiny i mieszając pozwalamy, aby puściła sok. Lekko solimy i pieprzymy. Dorzucamy jedną lub dwie puszki krojonych pomidorów oraz pół kilo czerwonej fasoli; teraz pozwalamy, aby chili spokojnie pyrkotało przez półtorej do dwóch godzin na małym ogniu; na koniec doprawiamy suszonym oregano, kolejną porcją kuminu (kminu rzymskiego), solą, łyżką kakao, papryką (może być wędzona) i suszonym chili.

Cheddarowe chlebki – muffiny kukurydziane

500 g mąki kukurydzianej
550 ml maślanki
3 łyżki mąki pszennej
4 łyżeczki proszku do pieczenia
łyżeczka cynamonu
3 jajka
3 łyżki oleju
100-120 g tartego cheddara
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki cukru
puszka kukurydzy
marynowana papryczka Jalapeño, do smaku

Rozgrzać piekarnik do temperatury 200 st C. Wymieszać suche składniki: mąkę kukurydzianą i pszenną, proszek do pieczenia, sól, cukier, cynamon w misce; w drugiej misce roztrzepać jajka z maślanką, olejem i tartym serem; wymieszać suche składniki z mokrymi, dodać kukurydzę i drobno krojoną papryczkę Jalapeño (2 łyżki stołowe lub według uznania); przełożyć masę do foremek, piec ok. 25 minut aż będą złote. Podawać gorące razem z chilli, udekorowanym kwaśną śmietaną i kolendrą.

A deser… dziś w wersji dla dorosłych, ale oczywiście – jeśli pominiemy alkohol – stanie się bardziej uniwersalny. Początek maja, a za oknem ledwo powyżej zera i pada! Ten deser sprowadzi na Was wiosnę… albo gorące lato! Churros (czyt. czurros) to zaskakująco prosty i niedrogi deser (mąka, smalec i jajka), który nie zajmie Wam więcej czasu niż 20 minut. Niektórzy twierdzą, że dobrze jest odstawić ciasto na dobę przed smażeniem, ale moim zdaniem to świeżo smażone jest tak samo dobre. Jedno jest bardzo ważne: odpowiednie narzędzia! Churros powinny być dość grube (od 3 cm) i dowolnie długie – najlepiej sprawdzi się rękaw cukierniczy z dużą, gwiazdkową końcówką do wyciskania kremu – gwiazdkowy kształt ciastek sprawi, że cukier z cynamonem będzie dobrze trzymał się ciasta.

Chrupiące churros czyli smażone ciastka cynamonowe

szklanka wody
90 g smalcu lub masła
150 g mąki pszennej
3 jajka, dokładnie roztrzepane
sól
mielony cynamon
drobny cukier
olej roślinny do smażenia na głębokim tłuszczu

W garnku zagotować szklankę wody z tłuszczem (smalec lub masło) i dużą szczyptą soli; gdy zacznie się gotować, zmniejszyć ogień do połowy i dodać mąkę szybko mieszając aż ciasto będzie gładkie i lśniące, zdjąć z ognia; przestudzić nieco ciasto i ubijając mikserem dodawać jajka, po trochu aż masa będzie gładka. Przełożyć ciasto do rękawa cukierniczego z szeroką końcówką w kształcie gwiazdki.
Na głębokim talerzu wymieszać pół szklanki drobnego cukru i 2 łyżeczki cynamonu;
Rozgrzać olej roślinny w głębokim garnku lub frytkownicy; wyciskać rękawem ciasteczka o długości ok. 10 cm i smażyć po kilka sztuk na raz (w średnim garnku maksymalnie 4), do 4 minut aż będą złote, przewracając od czasu do czasu na drugą stronę. Gotowe churros przekładać na papier do odsączenia z nadmiaru tłuszczu, po czym gorące obtaczać w mieszance cukru i cynamonu; podawać z gorącą czekoladą.

A tak, z czekoladą smakują najlepiej! Churros można moczyć w gorącej czekoladzie lub chrupać popijając. Tym razem opcja dla dorosłych! Oczywiście możecie dodać do czekolady odrobinę cukru lub chili – to ma być prawdziwa przyjemność dla Waszego podniebienia.

Gorąca czekolada z tequilą


3 szklanki mleka
1 szklanka śmietanki 36%
3 tabliczki czekolady (minimum 70% kakao), połamanej na małe kawałki
odrobina skórki startej z pomarańczy
szczypta cynamonu
gałka muszkatołowa, świeżo tarta, szczypta
100 ml tequili

Czekoladę wrzucić do garnuszka z mlekiem i śmietanką, podgrzewając mieszać aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady; dodać skórkę pomarańczową (pół łyżeczki), cynamon, świeżo tartą gałkę muszkatołową i tequilę; podawać gorącą z chrupiącymi churros.

Stół i dekoracje


Meksykańska fiesta to prawdziwe szaleństwo kolorów, jednak dla ciekawszego efektu trzeba wybrać kolor bazowy. Ja zdecydowałam się na głęboki turkus, czyli kolor gorącego, meksykańskiego nieba. W kolorze turkusu był obrus, serwetki oraz kieliszki.

Zamiast bieżnika, na środku rozłożyłam tapetę w kolorowe paski: pomarańczowe, niebieskie, czerwone, różowe, turkusowe – słowem: meksykańskie. Tapeta jest rewelacyjnym rozwiązaniem przy długich stołach: wyobraźcie sobie na przykład długi na dwudziestu gości stół weselny – zwykle po prostu biały i nudny. A jak będzie wyglądał, jeśli położycie na nim elegancką tapetę w arabeski lub kwiaty?! Spróbujcie! Goście będą zachwyceni!

Meksyk to nie tylko kwiaty, to również owoce: postanowiłam połączyć jedno z drugim w kompozycji kwiatowej. Użyłam dwóch szklanych wazonów: włożyłam jeden w drugi. Do mniejszego nalałam wody i wsadziłam kwiaty: fuksjowe goździki, żółte margerytki, pomarańczowe gerbery i chabrowe hiacynty; w  przestrzeń pomiędzy jednym i drugim wazonem włożyłam plasterki cytryn i limonek. Oczywiście mogłabym wszystko włożyć do jednego naczynia, ale w ten sposób owoce nie pływały w wodzie i można było ich później użyć… na przykład do zrobienia lemoniady.

Całość stonowałam talerzami w kolorze kawy z mlekiem. Cała zastawa stołowa składała się z trzech kolorów: kremowych misek do zupy i chili, czerwonych filiżanek do czekolady oraz kawowych talerzy, które pozostały na stole od początku aż do deseru.

Talerze, miseczki, filiżanki: Home&You

Kieliszki: Home&You

Obrus i serwetki: Allegro

tapeta: Leroy Merlin

świeczniki: Home&You

 

2 Responses to “Menu na miarę los amigos, czyli meksykańskie imieniny”

  1. kinga Says:

    Witaj bardzo śliczny pomysł ja poszukuje tych kieliszków do wina i szampana w kolorze wlasnie turkusowym poniewaz ten kolor jest moim ulubionum i chce go zastosowac za kolor bazowy na moim ślubie i poszukuje takich kieliszkow mozesz mi pomoc i napisac gdzie takie kupilas?

    • Ola Says:

      Niestety, to produkt sezonowy – sprzed 2 lat, znalezione w tkMaxx w Warszawie. Mozesz spróbować szukać w internecie, czasem w tym kolorze pojawia się szkło w Home&You – ale zwykle w okolicach wiosny/lata. Trzymam kciuki za udane polowanie😉 pozdrawiam serdecznie!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s