Celebracje.pl

… strona dla miłośników świętowania z okazji lub bez :)

Menu na miarę rocznicy ślubu, czyli jak świętujemy trzydzieści lat później 23/03/2011

Trzydzieści lat temu pobrali się teściowie mojej bohaterki, Moniki. Piękna biała suknia, pantofelki na szpilce, obowiązkowa modna mucha i… wesele na kartki! Dlatego postanowiłam przygotować kolację na miarę naszych czasów: nasi goście uwielbiają francuską kuchnię i dobre wino, więc będzie wino i francuskie klasyki z polskimi akcentami.

Na przystawkę podałyśmy zmodyfikowaną wersję słynnej Vichychoisse – zwykle podawanej na zimno, u nas w wersji zimowej, z białym winem i chrupiącym boczkiem.

krem z porów z białym winem i pieczonym boczkiem

5 porów
1 cebula
2-3 obrane ziemniaki
1/2 szklanki białego wytrawnego wina
2 szklanki bulionu drobiowego lub warzywnego
1 szklanka mleka
1/2 szklanki śmietany 30%-36%
biały pieprz, sól, gałka muszkatołowa
po 1 plasterku boczku wędzonego na porcję

5 dorodnych porów oczyścić i odkroić zielone części, a białe pokroić w plasterki; jedną dużą cebulę pokroić w drobną kostkę;
na patelni rozpuścić 50 g masła, poddusić pory i cebulę uważając, aby warzywa pozostały białe, doprawić solą i pieprzem, zalać 1/2 szklanki białego wina. Dodać dwa – trzy pokrojone w kostkę ziemniaki oraz dwie szklanki wywaru drobiowego lub warzywnego, zagotować. Dodać szklankę mleka oraz pół szklanki śmietanki kremówki, zagotować, zmiksować i doprawić solą, białym pieprzem i świeżo tartą gałką muszkatołową.
W gorącym piekarniku upiec na chrupko kilka plasterków wędzonego boczku, zupę podawać przybraną płatkami pieczonego boczku i gałązką pietruszki lub selera.

Danie główne to dziś wołowina po burgundzku. Kilka ważnych wskazówek od mojego ulubionego francuskiego kucharza (merci, Loic!): rodzaj mięsa ma znaczenie – nie używajcie dobrego mięsa do krótkiej obróbki (polędwicy, rostbefu), tylko części mocno przerośniętych, my użyłyśmy karczka wołowego – po kilkugodzinnym gotowaniu jest miękki i rozpływa się w ustach. Druga wskazówka: na dzień przed gotowaniem zalejcie pokrojoną wołowinę winem – dzięki temu mięso skruszeje i przejdzie smakiem wina.  Trzecia wskazówka: nie używajcie do gotowania najlepszego burgunda, jaki wpadnie Wam w ręce – bardzo dobrze nadają się wytrawne wina hiszpańskie i chilijskie (ja używam Carmanere); burgunda wypijcie do obiadu!

Wołowina po burgundzku z pieczonymi ziemniakami

1 kg przerośniętej wołowiny (do długiego gotowania; nie wybierajmy mięsa na steki!)
200 g wędzonego boczku
50 g słoniny
ok. 20-25 szalotek lub małych cebulek
3 marchewki
świeży tymianek
20-25 małych pieczarek
1,5 butelki czerwonego wytrawnego burgunda (ale może być również chilijskie Carmanere)
kieliszek (100 ml) żubrówki
opcjonalnie: wywar wołowy do podlania
smalec gęsi lub zwykły
sól, pieprz, liść laurowy

jeśli macie nieco więcej czasu, najlepiej na dzień przed przygotowaniem potrawy, pokroić mięso w kostki (ok. 4 cm na 4 cm), marchew z plastry i zalać to wszystko butelką czerwonego wina; przed podsmażaniem odsączyć mięso i marchew, osuszyć mięso, pozostawić wino do sosu;
Na patelni zrumienić drobno pokrojoną słoninę i boczek krojony w małą kostkę, aż boczek będzie lekko chrupiący; pozostawić wytopiony tłuszcz na patelni, boczek i słoninę odłożyć na bok; na wytopionym tłuszczu usmażyć na złoto cebulki lub szalotki (szalotki najlepiej podzielić na mniejsze segmenty obierając je ze skórki aż same podzielą się na części), odłożyć cebulki na bok; na tym samym tłuszczu smażyć partiami wołowinę pokrojoną w kostkę (jw), dodając w razie potrzeby odrobinę smalcu; podsmażone z każdej strony mięso przekładamy do dużego, najlepiej żeliwnego garnka (cocotte); całość podsypać łyżką mąki pszennej, dodać usmażony boczek i słoninę, listek laurowy, sól, pieprz, gałązkę tymianku i czerwone wino (pozostawiając jednak szklankę); pozostałości na patelni zdeglasować żubrówką (zalać i podgrzewając na dużym ogniu połączyć resztki z dna patelni z tłuszczem i alkoholem), przelać całość do wołowiny; sprawdzić, czy mięso jest dokładnie przykryte płynem – jeśli nie, dodajemy wywar wołowy; przykrawamy pokrywką i gotujemy na małym ogniu ok. 2.5-3 godziny (możemy wstawić naczynie do gorącego piekarnika uważając, aby sos lekko bąbelkował); na godzinę przed podaniem dorzucamy pokrojoną w plasterki marchew, a na pół godziny przed końcem – podsmażone cebulki, możemy też dolać wina, jeśli jest za mało sosu. Tuż przed podaniem rumienimy kapelusze pieczarek na odrobinie masła i dodajemy do wołowiny;

najlepiej podawać z podsmażonymi na gęsim tłuszczu ziemniakami z czosnkiem i natką pietruszki.

macie jeszcze ochotę na deser? Tarta czekoladowa jest wytrawna, więc dobrze zrobi jej towarzystwo kwaśnych (maliny) i słodkich (gruszki) owoców oraz porto.

Tarta z gorzkiej czekolady z sosem malinowym i karmelizowanymi gruszkami z porto

kruche ciasto:
250g mąki pszennej
125 g masła
70 g cukru
1 jajko
szczypta soli
łyżeczka kwaśnej śmietany

nadzienie czekoladowe:
3 całe jaja + 3 żółtka
300 ml śmietanki 30%
80 g masła
40 g cukru
300 g czekolady (minimum 70% kakao)

sos malinowy
200 g mrożonych malin
2 łyżki cukru

karmelizowana gruszka w porto
2 gruszki
łyżka masła, łyżka cukru
chlust porto

Z mąki, pokrojonego w kostkę masła, cukru, jaja, soli i śmietany zagnieść szybko ciasto, zrobić z niego kulkę, zawinąć w folię spożywczą i włożyć na godzinę do lodówki;
nagrzać piekarnik do 180 st C. Rozwałkować ciasto i przełożyć do formy do pieczenia tak, aby boki ciasta były dość wysokie (ok. 5 cm); nakłuć ciasto w kilku miejscach widelcem, położyć na nim papier do pieczenia i wysypać torebkę suszonej fasoli; w ten sposób podczas pieczenia ciasto pozostanie płaskie; piec 20 minut aż brzegi ciasta będą lekko złote; wyjąć z piekarnika;
pokroić czekoladę w mniejsze kawałki; w garnuszku zagotować śmietankę, a gdy zacznie bulgotać, zdjąć z ognia i rozpuścić w niej czekoladę oraz masło; wymieszać dokładnie, przestudzić aż masa będzie lekko ciepła; w misce ubić całe jaja i żółtka z cukrem, wymieszać z czekoladą, ostrożnie przelać na popieczony spód ciasta, piec 20 minut w temp. ok. 160 st C, ostudzić i przed podaniem schłodzić w lodówce;

mrożone maliny zmiksować z cukrem (można dodać odrobinę wina musującego), przetrzeć przez sito, żeby pozbyć się pestek;

gruszki obrać, przekroić na połówki, wydrążyć gniazda nasienne, pokroić w plasterki; roztopić na patelni masło, położyć ostrożnie plasterki gruszki, podsypać cukrem i smażyć aż cukier zacznie karmelizować; skropić odrobiną porto tuż przed podaniem;

schłodzoną tartę kroimy na kawałki, każdy talerz dekorujemy sosem malinowym i kilkoma plasterkami karmelizowanych gruszek.

Stół i dekoracje

Punktem wyjściowym do dekoracji były talerze z Włocławka, które teściowie Moniki dostali w prezencie ślubnym trzydzieści lat temu. Zastawa jest w doskonałym stanie i wygląda naprawdę pięknie. Kontrastem do biało-błękitnych talerzy jest intensywna zieleń – postanowiłam odświeżyć rodzinne pamiątki eksponując je w zupełnie nowy sposób.

Stół nakryłam lekko połyskującym zielonym obrusem, na którym stanęły tzw serving plates, czyli talerze, które ustawiamy na stole przed przyjściem gości i towarzyszą nam aż do deseru – to elegancka wersja zwykłych podkładek pod talerze, dodatkowo chroniąca obrus przed poplamieniem. Serwetki kremowe, z haftowanej organdyny – wiem, nietypowe, ale wyglądają bardziej dekoracyjnie niż zwykłe bawełniane czy jedwabne.  Kieliszki: większe do czerwonego, mniejsze do białego wina. Jeśli decydujecie się na jeden model kieliszków, warto kupić od razu cały arsenał: do wina białego, czerwonego i do wody (największy rozmiar). Sztućce: bistro, drewniane.

Kwiaty – tym razem zdecydowanie weselne i wiosenne: tulipany, zielone goździki i kremowe róże w formie wianka, do którego wstawiłam szklany świecznik z zieloną świecą; dodatkowo w dwóch cynowych świecznikach stanęły większe świece bryłowe.

Żeby podkreślić weselny charakter kolacji, krzesła udekorowałam kokardami z białej flizeliny (po ok. 2,5 m na jedno krzesło, wystarczy je związać i nadać kształt welonu).

Et voila!

Kwiaty: studio florystyczne FioriFiori

Obrus i serwetki: Home & You

Serving plates: melamina, hurtownia florystyczna, źródło własne

Talerze: Włocławek, prezent ślubny

Sztućce: Almi Decor, prezent ślubny

Kieliszki: Irena seria Ballet

Świeczniki cynowe: Almi Decor

Flizelina: hurtownia florystyczna

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s