Celebracje.pl

… strona dla miłośników świętowania z okazji lub bez :)

Prawie jak w Alpach, czyli jak w kwadrans przenieść się w góry za pomocą fondue 01/01/2011

Błyskawiczny przepis na moje ulubione fondue serowe udostępniam nieprzypadkowo dziś. Prawdopodobnie na liście Waszych noworocznych postanowień widnieje pozycja „zrzucić parę kilo”, opcjonalnie „wskoczyć w maturalny garnitur” lub „zmieścić się w tycie spodenki narciarskie”. Nie podejrzewam, że będziecie dla siebie tacy niewyrozumiali, żeby zaczynać dietę 1 stycznia! Umówimy się, że do końca noworocznego tygodnia dajemy sobie dyspensę.
Przepis na fondue z camemberta polecam wszystkim, którzy lubią posiedzieć z gośćmi skubiąc bezproblemowe kąski i popijać białe wino lub cydr. To mój sposób na błyskawiczną teleportację do francuskich Alp, nie wymaga sprzętu do fondue, karnetu narciarskiego ani gogli. Oczywiście jeśli chcecie poczuć się jak w górach, możecie założyć na siebie cały narciarski outfit i otworzyć szeroko drzwi balkonowe!
W polskich realiach nie zawsze można dostać ser Vacherin podawany najczęściej w Alpach. Musimy poradzić sobie z tym, co mamy: szukamy camemberta w drewnianym pudełku (ja zwykle używam Coeur de Lion – dużego Coullomiers, wystarczy dla dwóch osób, lub mniejszych porcji Le Rustique – po jednym serku na osobę). Uwaga – pudełko jest ważne, bo posłuży nam jako foremka do pieczenia, trzeba tylko pamiętać o usunięciu wszystkich naklejek z opakowania.

Nagrzewamy piekarnik do 180-200 stopni C. Każdą porcję sera wyjmujemy z pudełka, zdejmujemy papier, wkładamy z powrotem do pudełka, nakłuwamy widelcem wierzch w kilku miejscach , w 3-4 miejscach na wierzchu robimy nacięcia i wkładamy plasterki świeżego czosnku; możemy też pokruszyć tymianek lub inne ulubione zioła. Ser skrapiamy odrobiną białego wina (tego, które będziemy popijać do fondue), zamykamy wieczko, zawijamy w folię aluminiową i wkładamy do gorącego piekarnika na 15 do 20 minut w zależności od wielkości sera.

Teraz mamy kwadrans na wariacje: biegniemy po bagietkę lub inne pieczywo, gotujemy małe ziemniaki w łupinkach, drzemy sałatę na mniejsze kawałki, kroimy długo dojrzewające wędliny na cienkie plasterki (szynka, kiełbasa, francuskie salami), przynosimy ze spiżarni wielki słoik korniszonów. Wszystko stawiamy na stole – u mnie każdy biesiadnik ma swój talerz z odrobiną wszystkiego, na środku ląduje pieczony ser w drewnianym pudełku.

Siedzimy i gadamy zatapiając chrupiącą bagietkę w aksamitnym, gorącym serze. Nikt się nigdzie nie spieszy, dieta może poczekać…!
Szczęśliwego Nowego Roku!

 

3 Responses to “Prawie jak w Alpach, czyli jak w kwadrans przenieść się w góry za pomocą fondue”

  1. Nina Says:

    och, ta dieta… ponoć i tak większość postanowień noworocznych nie wypala mniej więcej do połowy stycznia

    • Ola Says:

      Nina, podchodzę do sprawy realistycznie! 1 stycznia nie można wprowadzać wszystkich zmian na raz, bo to się nie może udać. Po kolei! Ja zaczynam już w przyszłym tygodniu: Ola na diecie to gwarancja naprawdę dobrego jedzenia dla rodziny, bo właśnie wtedy mam najwięcej inwencji twórczej…

  2. Nina Says:

    ja na diecie myślę ciągle o jedzeniu – ale tym dobrym, kombinuję co by tu dobrego ugotować, mam zamiar niedługo się tym trochę zająć


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s