Celebracje.pl

… strona dla miłośników świętowania z okazji lub bez :)

Mamma Mia… czyli u mamusi na Berezyńskiej 27/11/2010

… nie, to nie ja zostałam mamuśką, choć od kilku lat mieszkam na Berezyńskiej i karmię stale rosnącą gromadkę z parteru. Na palcach jednej ręki mogę policzyć miejsca na Saskiej Kępie, w których naprawdę lubię jeść, wliczając własną kuchnię. Nie chodzi mi o samo jedzenie, ale też o ludzi, stół, krzesła i wszystko wokół. Jak to się dzieje, że trudno tu znaleźć coś autentycznego, co dobrze wrośnie w okolicę, zaprzyjaźni się z sąsiadami i zostanie z nami na zawsze? Z tą myślą wróciłam ostatnio z Paryża, gdzie każdy róg ulic ma swoje codzienne bistro, a każde bistro swoich codziennych klientów. Taką restaurację prowadzili moi wujkowie rzut czapką od placu Nation. Uwielbiałam tam przychodzić i obserwować ich zza talerza (z konfitowaną kaczką, oczywiście). Wujek biegał między stolikami, recytował menu dnia i kierował ruchem, a ciocia parząc kawę zagadywała klientów przy barze. Właściwie nie było tam przypadkowych gości, wszyscy byli witani i żegnani jak rodzina. Tego właśnie brakowało mi tu, na Saskiej Kępie. Zaraz po twardym lądowaniu w zimnej Warszawie planowałam uciec do Poznania, żeby uczcić 11 listopada rogalem marcińskim (no… nie jednym, co najmniej trzema!). Nie uciekłam, bo wpadłam na pomysł, żeby po rogale skoczyć do Meryka, jedynego licencjonowanego rogalarza w Warszawie. Potem pomyślałam, że u Meryka bywam przynajmniej raz w tygodniu, więc rogale mogą poczekać. Postanowiłam zatem poszukać w okolicy kolejnego miejsca do oswojenia.
Obok Mamma Mia przelatywałam zwykle w drodze do pracy, spóźniona trzy kwadranse, kątem oka czytałam, co dziś na obiad i zazdrościłam architektom od Kuryłowicza, że mają taką fajną stołówkę. Miałam wreszcie wolny dzień, mnóstwo czasu i jeszcze więcej do opowiedzenia przyjaciółce, więc szybko zajęłyśmy jedyny (!) wolny stolik.

Od razu wiedziałyśmy, że zostaniemy tu długo! Malutki lokal w stylu francuskiego bistro, kilka stolików, prowansalski bar z drewna, ciastka w słoikach i ta rozświetlona lada z pysznościami…!

Wybór jest naprawdę imponujący, jak na tę przestrzeń: zestawy śniadaniowe, naleśniki, quiche, zapiekanki, tarty, makarony, sałaty i desery. Menu inspirowane jest kuchnią śródziemnomorską – głównie włoską, francuską i grecką. Zorientowałam się dość szybko, że spróbowanie wszystkiego w Mamma Mia jest po prostu niemożliwe, bo karta zmienia się codziennie. Właściciele chętnie słuchają sugestii gości i testują na nich kolejne przepisy. Część hitów wpisano na stałe do menu, więc powtórzę na pewno fiocchi z gruszką, czyli pierożki w kształcie sakiewek z orzechami, gruszką i serami.

Niektóre potrawy stoją na widoku, szczególnie desery przykuwają wzrok. To sprytne, bo nawet, jeśli główne danie w dwustu procentach zaspokoi Twój głód, na pewno zamówisz coś słodkiego! MM słynie już z nietypowego tiramisu z figami i pysznych tart, ostatnio pojawiło się też semifreddo z malinami i balsamico, lekkie i aksamitne. Zdrowy rozsądek podpowiada mi niezawodnie, żeby po tym wszystkim wypić filiżankę espresso.
Udało mi się przedwczoraj wpaść do MM w dzień powszedni, w porze obiadowej. Ludzie wchodzą głodni, wychodzą uśmiechnięci i to jest chyba najlepsza rekomendacja, bo wracają codziennie o tej samej porze.

Każdego dnia Mamma przygotowuje zestaw dnia za mniej niż 20 pln, ja trafiłam na krem serowy i carbonarę, wypiłam pyszne czerwone latte, a na koniec zapuściłam żurawia w menu: na co wpadnę następnym razem? Wczoraj wieczorem było grzane wino, sernik z gruszką, przeglądanie książek kucharskich i planowanie kolejnych wakacji. Pewnie mogłabym tu spędzić cały dzień, ale muszę czasem pomieszkać u siebie…

Mamma Mia Bistro
ul. Berezyńska 27 (info dla tubylców: u szklarza), Warszawa
czynne pon-pią 8.00-22.00, so 10.00-22.00, nie 10.00-20.00
www.mammamiabistro.pl
jeśli chcecie być na bieżąco🙂

 

2 Responses to “Mamma Mia… czyli u mamusi na Berezyńskiej”

  1. saskka Says:

    Było dobre lecz ubolewam nad brakiem stałych dań . Mile widziane byłyby lasagne codziennie spghetti pomidorowe jakieś inne dania bo dla całkowitego mięsożercy, w dodatku z ogromnym apetytem trudno sie smacznie najeść. niestety ceny tez nie kuszą

    • Ola Says:

      Dla mnie najlepsza „codzienna” opcja na Saskiej Kępie, chociaż przyznam, że stałych dań mogłoby być więcej. Widzę, że właściciele cieszą się ze stałych klientów i, jak napisałam, słuchają sugestii🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s