Gdzie czas stoi w miejscu, a herbata nigdy nie stygnie…

… czyli jesienny brunch w Mariage Frères   Paryż. Moja pierwsza myśl? Mariage Frères, czyli źródło mojej paryskiej energii. Przynajmniej raz w roku, dzięki moim przyjaciołom, ładuję tu baterie na kolejny rok. Od tego miejsca zaczyna się moja krecia wędrówka od jednej stacji metra do drugiej. Mariage Frères to nie tylko najsławniejsza francuska marka herbaciana…

Zarezerwujcie tę datę… czyli po co nam save-the-date?

… nie, nie wychodzę za mąż! Ale jeśli zamierzacie się pobrać w gorącym ślubnym sezonie, warto pomyśleć o save-the-date. Zarezerwowaliście miejsce ceremonii i wesela, czyli znacie już datę. Do ślubu zostało sześć do dwunastu miesięcy. Zaproszenia wyślecie do trzech miesięcy przed ślubem i do końca będziecie czekać niecierpliwie na potwierdzenia. Co zrobić, żeby data Waszego…

Long time no hear… czyli wielkie zamieszanie…!

Ostatnie dwa miesiące mojego wesołego życia to niekończący się ciąg nieoczekiwanych zdarzeń. Planowałam mnóstwo różnych ciekawych przedsięwzięć, a wyszło mi z tego… mnóstwo jeszcze ciekawszych przedsięwzięć!     O Ugotowanych cały osobny wpis, czyli opis czterech zabawnych kolacji w towarzystwie nieznajomych. Zaraz po nagraniu programu w całości oddałam się Granicom Smaku, czyli wielkiemu projektowi kulinarnych…